12/09 Marzenia o Alhambrze…



Przysłowie hiszpańskie mówi, że kto nie widział Granady, ten niczego nie widział.


Granada była jednym z pierwszych miejsc do odwiedzenia, które zaznaczyłam na naszej mapie podróży. Owiana tajemnicą Alhambra i jej ogrody – jedno z moich wieloletnich marzeń – w końcu zrealizowane!


Bilety do Alhambry (warownego zespołu pałacowego dynastii Nasrydów z XIV w) można zarezerwować wcześniej przez internet, co jest bardzo zalecane w wielu przewodnikach turystycznych, gdyż liczba zwiedzających jest ograniczona i z góry określona każdego dnia. Są dwie główne opcje do wyboru:


1) bilet w cenie 50EUR  – w cenie zwiedzanie Alhambry z przewodnikiem oraz transport z i do.
2) bilet w cenie 13EUR bez transportu i przewodnika.



My kupiliśmy bilety 2 dni wczesniej (opcja tańsza) przez internet (bilety do odbioru w automatach La Caixa – dostępnych na każdym kroku). Niestety jedyne dostępne wejściówki na zwiedzanie Pałacu Nasrydów były na godzinę 18.00 więc pomimo, że je kupiliśmy postanowiliśmy, że na drugi dzień pojedziemy do Alhambry i spróbujemy kupić drugie bilety na wcześniejszą godzinę.
Na drugi dzień wstaliśmy całkiem wcześnie. Najpierw odebraliśmy bilety do Alhambry, a następnie udaliśmy się na śniadanie. Po śniadaniu i po krótkim spacerze w okolicach katedry postanowiliśmy kupić bilety na turystyczny autobus hop on – hop off, który zawiózł nas wprost do Alhambry, gdzie udało nam się kupić bilety do Pałacu Nasrydów na godzinę 16.00 z wejściem do ogrodów od godziny 14.00. Okazało się, że opisywane w internecie kolejki i powszechne rozczarowanie z powodu braku biletów nie do końca ma odzwierciedlenie w rzeczywistości (początek września). W związku z tym, że mieliśmy jeszcze sporo czasu do godziny 14.00 postanowiliśmy oszczędzać nogi i wrócić na hop on – hop off by pozwiedzać Granadę z dachu naszego autobusu.




















U wrót ogrodów Alhambry byliśmy z powrotem o godzinie 14.00. Kiedy znaleźliśmy się w środku, naszym oczom ukazał się spokojny, symetryczny i stonowany świat arabskich króli. Generalife to ogrody i pałac letni emirów Granady z dynastii Nasrydów gdzie zieleń cyprysów, ceglane mury budnków pałacowych i wszędzie rosnące kwiaty wprowadzają pełną harmonię i spokój. Wszędzie znadują się małe fontanny gdzie cicho szemrze woda, wszystko wydaje się być doskonale pomyślane i zaprojektowane. Sama nazwa Generalife jest podobno interpretowana  na wiele sposobów ale ‚ogród podniosłego raju’ bez wątpnienia do tego miejsca pasuje.
































































Kłębiący się tłum przed Pałacem Nasrydów sygnalizował, że zbliża się godzina 16.00. Aby dostać sie do środka musieliśmy odstać w kolejce dobre 30 minut (jak nie więcej). Nasze oczekiwania i ekscytacja siegały zenitu lecz prostota i kompletny brak przepychu, często widziany w katolickich kościołach, nas kompletnie zaskoczyły. Z sali zgromadzeń Mexuaru przeszliśmy przez Patio del Cuarto Dorado do Salon de los Embajadores – komnaty przyjęć mahometańskich władców, a nastepnie na Dziedziniec Lwów (niestety słynna fontanna z 12 lwami wraz z dziedzińcem jest w renowacji więc niewiele moglismy zobaczyć). Symetryczne, koronkowe rzeźbienia, łuki, drewniane sklepienia i bogactwo mozajek są bardzo efektowne.




























































Kończąc zwiedzanie Pałacu mieliśmy wrażenie, że w niczym nie jest on piękniejszy od znajdującego się w Sewilli Real Alcazar.


Alcazabę i Pałac Karola V zostawiliśmy na kolejny dzień…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: