Pustynny Jaipur

Stolica Rajastanu, Jaipur to nasz ostatni przystanek w podróży. Po drodze zatrzymaliśmy sie w Fatehpur Sikri (architektoniczne pozostałości po stolicy Wielkich Mogołów). Jaipur nazywany jest ‚różowym miastem’ z powodu wapiennych tynków, które raczej w kolorze przypominają kolor pomarańczowy, a nie różowy. Jednolitą terakotową barwę można spotkać tylko w starej części miasta, do której wjeżdża się przezCzytaj dalej „Pustynny Jaipur”

Wielki Taj

Do Agry dojechaliśmy wczesnym popołudniem. Zaraz po lunchu udaliśmy się do Agra Fort, z którego rozpościera się przepiękny widok na Taj Mahal.    Jak to Karl Pilkington, z An Idiot Abroad w odcinku o Indiach, określił Taj Mahal to diament osadzony w środku śmietnika (jakoś tak mniej więcej). Okolica jednego z cudów świata to pomieszanieCzytaj dalej „Wielki Taj”

Mussoorie – Hello Sir! How are you?

Droga do Mussoorie to niekończące się serpentyny dróg, ciągnące się przez Himalaje Małe. Przejechanie 75 km zajęło nam przeszło 3 godziny. Uttarakhand to Indie bardziej nowoczesne, zamożniejsze, z pięknymi willami i nowoczesnymi osiedlami. Po drodze zatrzymaliśmy się przy czerwonej świątyni Shiwy, w której to zakupiliśmy kadzidła i lampkę oliwną. Następny przystanek mieliśmy nad małym jeziorkiemCzytaj dalej „Mussoorie – Hello Sir! How are you?”

Coś dla ducha

Rishikesh jest całkowicie inny niż Haridwar, pełny turystów z Europy, Ameryki Północnej, ogólnie rzecz ujmując: białych twarzy. Tak jak w Haridwarze stanowiliśmy atrakcję turystyczną, tak w Rishikeshu niewiele osób zwracało na nas uwagę. Miasto zyskało swą sławę w latach 60tych dzięki The Beatles, którzy przybyli tu w celu spotkania się z joginem Maharishi. Obecnie pełneCzytaj dalej „Coś dla ducha”

Haridwar, miasto świętej rzeki

Wczoraj o godzinie 7-ej rano wyjechaliśmy z Delhi do Haridwaru. Do pokonania mieliśmy 208 kilometrów, co zajęło nam 6 godzin. Podróż była inna niż wszystkie, które dotychczas było nam dane przebyć. Wśród ogłuszającego i nieustannego dźwięku klaksonów, ogromu przystrojonych ciężarówek, motocyklistów, rowerzystów i pieszych nasz kierowca uskuteczniał istny slalom wymijając każdą napotkaną przeszkodę (czyt. innychCzytaj dalej „Haridwar, miasto świętej rzeki”

Targowanie przy kaszmirskiej herbacie

Z samego rana wyruszyliśmy do Qutub Minar – wieży Zwycięstwa zbudowanej z piaskowca (1193 – 1368) i okalających ją budynków. Następnie udaliśmy się na przejażdżkę rikszą rowerową po Old Delhi do Jama Masjid – wielkiego meczetu mogącego pomieścić 25 tys wiernych. Każda turystka, niezależnie od stroju musi założyć takie oto fikuśne wdzianko… kolory są przeróżne,Czytaj dalej „Targowanie przy kaszmirskiej herbacie”

Pierwszy dzień w Delhi

Pech nas nie opuszczał po przylocie do Delhi. Na bagaż czekaliśmy całe wieki (nasz był jeden z ostatnich), a potem następna godzina czekania na osobę, która miała nas odebrać z lotniska. Do hotelu dotarliśmy po godzinie 7.00 rano. Tuż po lunchu wyruszyliśmy na podbój stolicy Indii: India Gate, Parlament, Nehru Memorial Museum i Laxmi NarayanCzytaj dalej „Pierwszy dzień w Delhi”

Dobrego złe początki?!?!?!

Po gorączkowych przygotowaniach położyliśmy się spać dobrze po 23.00. Persptektywa niecałych 4 godzin snu nie pomogła nam w zaśnięciu. Kiedy w końcu sen nas dopadł, budzik bezlitośnie poderwał nas na równe nogi – 3.00 rano! Jesteśmy na lotnisku. Odprawiamy się. Pierwsza strata to płyn do czyszczenia optyki – 120ml w bagażu podręcznym (kogo? Daniela oczywiście)Czytaj dalej „Dobrego złe początki?!?!?!”

Indie ekspresowo!

Już w tą sobotę, 10ego marca wyruszamy w naszą ekspresowo-intensywną podróż po Indiach. Na przekór tym, którzy z pobłażliwym uśmiechem mówili nam, że niewiele zobaczymy przez 2 tygodnie, poniżej nasz plan.  Oczywiście wiedząc co nieco o Indiach wiemy, że niczego nie możemy z góry zaplanować i liczymy się z możliwymi zmianami powyższego planu. Dlaczego Indie?Czytaj dalej „Indie ekspresowo!”

17/09 W mieście Picassa

Malaga bez wątpienia okazała się być jedną z wielu niespodzianek naszego wyjazdu. Barwne, wąskie uliczki i zaułki uwiodły nas swoim klimatem, więc schowaliśmy mapę do plecaka i daliśmy się ponieść prosto przed siebie… La Manquita ‚jednoręka’ Katedra to niedokończona mieszanka stylów. Budowę jej rozpoczęto w XVIw, a prace nad nią zakończono w XVIIIw ze względuCzytaj dalej „17/09 W mieście Picassa”