Dobrego złe początki?!?!?!

Po gorączkowych przygotowaniach położyliśmy się spać dobrze po 23.00. Persptektywa niecałych 4 godzin snu nie pomogła nam w zaśnięciu. Kiedy w końcu sen nas dopadł, budzik bezlitośnie poderwał nas na równe nogi – 3.00 rano!
Jesteśmy na lotnisku. Odprawiamy się. Pierwsza strata to płyn do czyszczenia optyki – 120ml w bagażu podręcznym (kogo? Daniela oczywiście)  i duct tape (słyszeliście, że nie można mieć w podręcznym duct tape?!). Jak się okazało to był zaledwie wstęp do tego co miało nastąpić. Lot delikatnie się opóźniał, część ludzi weszła już na pokład, gdy niespodziewanie przestano wpuszczać resztę pasażerów. Czekaliśmy, czekaliśmy jeszcze, czekaliśmy dłużej… cisza, nikt nic nie wie. Po godzinie czekania usłyszeliśmy, że nigdzie tym samolotem nie polecimy. Do tej pory nie wiemy dlaczego? Musieliśmy odebrać bagaże i przebukować nasz lot na najbliższy dostępny. Teraz siedzimy w Starbucks na lotnisku w Dublinie, emocje powoli opadają… mamy 4 godziny cudownego snu w plecy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: