Targowanie przy kaszmirskiej herbacie

Z samego rana wyruszyliśmy do Qutub Minar – wieży Zwycięstwa zbudowanej z piaskowca (1193 – 1368) i okalających ją budynków.















Następnie udaliśmy się na przejażdżkę rikszą rowerową po Old Delhi do Jama Masjid – wielkiego meczetu mogącego pomieścić 25 tys wiernych.






Każda turystka, niezależnie od stroju musi założyć takie oto fikuśne wdzianko… kolory są przeróżne, niestety materiał to czysty poliester więc człowiek poci się w tym niemiłosiernie



 



widok na Czerwony Fort



Old Delhi to niezliczone uliczki handlowe… market z owocami, biżuterią, wyrobami z mosiądzu i wszystkim innym co można sobie wyobrazić. Nad głowami rozciąga się istna pajęczyna kabli elektrycznych, a rzeka ludzi nigdy się nie kończy. Przejazd Chandni Chowk (główną ulicą Old Delhi) to nielada wyzwanie, nawet dla wprawnego kierowcy.










Autobus szkolny






Świątynia Lotosu niestety dzisiaj była zamknięta (poniedziałek), więc obejrzeliśmy ją tylko z zewnątrz (być może uda nam się jeszcze do niej wrócić).





Tuż przed lunchem odwiedziliśmy sklep z wyrobami z kaszmiru i jedwabiu, w którym dokonaliśmy pierwszego poważnego zakupu… padliśmy ofiarą kaszmirskiego sprzedawcy dywanów 🙂 Za zamkniętymi drzwiami, w show room’ie zostaliśmy usadzeni na wygodnych kanapach i poczęstowani niezwykle aromatyczną herbatą. Wtedy zaczęło się przedstawienie… dywany z wełny jaka, jedwabiu, kaszmiru, istny zawrót głowy! Co chwilę rozwijał się przed nami rulon pięknego rękodzieła, a nasz zachwyt rósł z każdą minutą (może dodali czegoś więcej niż tylko szafranu do naszej herbaty?). Ulegliśmy więc pokusie oraz panującej atmosferze i postanowiliśmy zakupić jeden z najmniejszych, kaszmirskich dywanów. Po długich negocjacjach (dobrze, że Daniel uwielbia się targować) zeszliśmy o 1/3 ceny wyjściowej. Na moje nieszczęście (a może mojego męża?) w sklepie można było również zakupić ręcznie tkane szale. Tak więc po kolejnym intensywnym targowaniu się przy herbacie wzbogaciłam się aż o 2 przepiękne, kaszmirskie szale (zapłaciliśmy mniej niż 50% ceny wyjściowej)!









Po lunchu udaliśmy się do Humayun’s Tomb.








Na koniec odwiedziliśmy Świątynie Sikhów, co okazało się być ciekawym przeżyciem. Wejście do świątyni jest bezpłatne, a nakrycie głowy obowiązkowe zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Przed wejściem należy zdjąć buty i przejść przez zbiornik z wodą w celu rutyalnego opłukania stóp. Wnętrze świątyni jest bardzo kolorowe i udekorowane złotem, a modlącym się wiernym, siedzącym na dywanach, towarzyszy bardzo uspokajająca muzyka. Sikhowie, tuż obok świątyni, każdego dnia wydają darmowe posiłki dla wielu tysięcy osób, niezależnie od wyznania czy też statusu społecznego. Biesiadowanie odbywa się w wielkiej sali z białego marmuru, a posiłki przygotowują wolontariusze w przepełnionej zapachami kuchni, którą również mogliśmy zobaczyć.












Wracając do hotelu wrzeszcie zobaczyliśmy pierwszą świętą krowę! (musicie uwierzyć na słowo; byliśmy zbyt leniwi, żeby wyciągnąć aparaty).

Jutro wyruszamy na północ do Haridwaru nad samym Gangesem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: