Barka, rowery i pasta jajeczna



Amsterdam nigdy nie był na mojej liście miast do odwiedzenia, kojarzący się głównie z rowerami, dzielnicą czerwonych latarni i oczywiście coffee shopami – nie kusił. Zachęcona jednak przez Daniela zaplanowałam kolejny krótki wyjazd na weekend. I wiecie co? Nie dość,  że się nie rozczarowałam, to byłam po prostu zachwycona!





Nocleg na barce okazał się być świetnym pomysłem, choć noce bywały klaustrofobiczne. Leżąc na łóżku, jedną nogą mogliśmy otworzyć drzwi od naszej kajuty, a drugą jednocześnie odkręcić kran nad umywalką. Do tego, co rano śniadanie i gorąca kawa na górnym pokładzie, z pięknym widokiem na port. Ciekawe doświadczenie,  szczególnie, że nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji spędzić nocy na żadnym  pływającym obiekcie.







  



Sam Amsterdam okazał się być bardzo kolorowy, i pomimo chłodu panującego na zewnątrz, niezwykle fascynujący.  Kolorowe wąskie kamienice stojące w szeregu jedna przy drugiej, wszystkie jak na komendę pochylone do przodu, każda z hakiem umocowanym na samej górze, umożliwiającym wciągniecie na wyższe kondygnacje ciężkich mebli, co byłoby niewykonalne przy wykorzystaniu wąskich i stromych schodów wewnątrz. Do tego kanały i liczne barki mieszkalne, których właściciele zachwycają swoją pomysłowością w dekorowaniu ich wewnątrz jak i na zewnątrz.




































Wszechobecny street art zachwyca różnorodnością i kolorami. Nie mogliśmy wręcz oderwać oczu od coraz to ciekawszych projektów.




















Amsterdam to także liczne muzea. Z pewnością jedno z najbardziej znanych to Muzeum Van Gogh’a i Browar Heineken. Ale znajdziecie tam również Muzeum Diamentów – istny raj dla miłośników kamieni szlachetnych i dla posiadaczy grubszych portfeli.




Muzeum marihuany, gdzie można poznać RÓŻNE zastosowania tej szlachetnej rośliny i jej dobroczynny wpływ na zdrowie…










No i oczywiście Nemo, w którym dzieci przez zabawę zaprzyjaźniają się z nauką, a dorośli znów stają się dziećmi. Coś fantastycznego!

















A wiecie jaki jest najbardziej popularny i najwygodniejszy środek transportu w Amsterdamie? Oczywiście rower! Może być też skuter. Do wyboru, do koloru – proste lub fantazyjnie ozdobione, z przyczepką lub bez – każdy znajdzie coś dla siebie.


















Do tego wszystkiego trzeba dodać obłędne w smaku surowe śledzie z cebulką i kanapkę z najpyszniejszą jaką w życiu jadłam pastą jajeczną. I choć minęły już 3 lata od naszego wyjazdu nadal wspominam ten smak.






Witajcie w Amsterdamie!



12 myśli w temacie “Barka, rowery i pasta jajeczna

  1. Przeczytałam tego posta i znów serce zaczęło bić mi szybciej na myśl o podróży. Chyba wróciliście mi życie, bo powoli popadałam w niebezpieczny, marazm wywołany różnymi niekorzystnymi czynnikami.A jako,że kocham rower, Amsterdam może mogłabym również pokochać.

    Polubienie

  2. Oj, cudownie, bajecznie kolorowo, mnie kusi pomieszkać sobie tak na tej barce 😉 i te rowery z taczką przed – mój z przyczepką dwukołową się chowa 😉

    Polubienie

  3. Super zdjęcia! My do Amsterdamu pojechaliśmy w maju na moje urodziny i wróciłam zakochana. W moim przypadku było podobnie, jakoś mnie bardziej do innych miast ciągnęło, ale w końcu po namowie koleżanki zdecydowałam się na Amsterdam i było super!

    Polubienie

  4. Co do Paryża, to zupełnie nie miałam zamiaru nikogo do niego przekonywać;)Współczuję Twojemu mężczyźnie i zdziwię się,jeżeli jednak za 5 razem mu się spodoba. Mojego ciężko byłoby przekonać nawet na drugi wyjazd:)Zresztą ja też się tam nie palę, ale liczę,że czas i krótka pamięć ułatwią sprawę;)
    Ostatnio sprawdzałam loty do Amsterdamu, tanie były, a orientujecie się, jak wygląda sprawa z cenami noclegów?
    Wasze zdjęcia bardzo nęcą do odwiedzin.

    Polubienie

  5. Myślę, że nie musiałaś się nawet starać, żeby mnie przekonać – bardzo spodobały mi się Twoje zdjęcia – złapałaś klimat, którego ja zupełnie nie czułam i dlatego chcę spróbować jeszcze raz 😉
    A noclegi w Amsterdamie trzeba przyznać, że do najtańszych nie należą z tego co pamiętam – ale oczywiście wszystko zależy od standardu. Myślę, że od EUR 30 w górę. Z pewnością jednak jest to miasto warte odwiedzenia!

    Polubienie

  6. No niestety teraz wszędzie podobne ceny za noclegi.Coraz trudniej, gdzieś złapać dobrą tańszą, bo już nawet nie łudzę się,ze tania miejscówkę.Jakieś podróże w najbliższym czasie poza Paryżem?
    Ciesze się,że zdjęcia się spodobały. Udanych Walentynek:)

    Polubienie

  7. W najblizszym czasie nie mamy jeszcze zdefiniowanych planow podrozniczych… Gdzies tam przewija sie Berlin, Paryz, Praga, jescze raz Amsterdam – ale to jeszcze czas pokaze. Na razie glowny nacisk kladziemy na dluzsza i dalsza podroz w drugiej polowie roku – miejmy nadzieje, ze sie wszystko uda. Poki co zaspokajam swoja zadze podrozowania czytajac i ogladajac wspaniale zdjecia innych 😉 Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: