To był maj…

Majówka… też tak macie, że czekacie na nią całymi długimi, zimowymi miesiącami? To pierwszy wiosenny długi weekend (nie licząc Wielkanocy) kiedy to następuje wielkie pospolite ruszenie. Najczęściej uciekamy z miast w poszukiwaniu ciszy, spokoju i wytchnienia od codziennej bieganiny. Jedziemy na ryby, do lasu, na działkę… by rozpalić grillika – podobno to nasz ulubiony sport narodowy! Jak tylko pogoda dopisze chętnie zrzucamy z siebie grube ubrania i wystawiamy do słońca nasze spragnione oblicza. Chciałoby się zatrzymać ten weekend na zawsze. 
W tym roku było podobnie, choć nasza majówka trwała 3 dni, a nie 4 jak w Polsce, czekaliśmy na nią ze zniecierpliwieniem. Po ciężkich i bardzo intensywnych tygodniach w pracy marzyliśmy o ciszy i spokoju na łonie natury. Niewiele myśląc postanowiliśmy wybrać się do Irlandii Północnej, ominąć Belfast i  zaszyć się na samym wybrzeżu. Wybór padł na Bushmills – niewielkie miasteczko wodą i whiskey płynące. To był strzał w samą 10tkę – ceny noclegów nie zapowiadały sie kolorowo, więc zdecydowaliśmy się na Airbnb i Lawendowy Cottage, który był o wiele tańszy niż tradycyjne B&B. Co prawda śniadania trzeba było samemu przygotowywać, ale co z tego skoro miejsce okazało się być jak z bajki, widoki obłędne i spokój, którego tak bardzo potrzebowaliśmy. Oczywiście tych 3 dni nie spędziliśmy zamknięci w wiejskim domku na odludziu, a wręcz przeciwnie… wycisnęliśmy z nich ile się dało. Raczyliśmy się obłędnymi irlandzkimi widokami, zielonością, która własnie na wiosnę i tylko tutaj przybiera swój najintensywniejszy odcień, objadaliśmy świeżymi rybami i próbowaliśmy odszukać smaku owoców, przypraw i czekolady w sztandarowym produkcie prosto z Bushmills, czyli w whiskey. Pogoda, jak zwykle w tym miejscu Europy, była kapryśna ale wszystko jest do przeżycia – trochę deszczu jeszcze nikomu nie zaszkodziło a wiejący wiatr zawsze daje nadzieję na przepędzenie chmur i trochę słońca. Było pięknie i bardzo smacznie. Jeżeli jeszcze nie byliście w Irlandii i nie macie jej na swojej „bucket list” – dobrze się zastanówcie bo naprawdę warto! 

A dla poparcia tego co powyżej trochę zdjęć… może Was przekonają?


Grobla Olbrzymia – Giant’s Causeway

widok z Carrick-a-Rede

Carrick-a-Rede

Dunluce Castle

Portrush Whiterocks beach

w Bushmills

Dunseverick Castle

Dark Hedges


A dokładnie wczoraj w Irlandii Północnej rozpoczął się wyścig Giro d’Italia. Mieszkańcy z wielkim zapałem przygotowywali się na powitanie kolarzy i kibiców malując wszystko co popadnie na kolor różowy (kolor koszulki lidera), głównie rowery… jak się po drodze okazało również, będące nieodłączną częścią irlandzkiego krajobrazu, owce…!




Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: