Látrabjarg – mym prezentem urodzinowym







Látrabjarg to najbardziej wysunięty na zachód punkt Islandii ale także największe „ptasie klify” w Europie – 440 metrów wysokości i 14 kilometrów długości. Ten olbrzymi apartament zamieszkują miliony morskich ptaków, alki, rybitwy, mewy, kormorany i oczywiście maskonury. Liczba ptactwa zmienia się w zależności od sezonu, ale tak się cudnie złożyło, że na przełomie maja i czerwca jest ich tam najwięcej 🙂 Nie mogliśmy więc przegapić takiej okazji i możliwości obserwacji dzikich ptaków podczas gniazdowania w ich naturalnym środowisku. Czy już pisałam, że pobyt na Islandii to jak branie udziału w kręceniu programu przyrodniczego dla National Geographic?
Zwarci i gotowi wstaliśmy z samego rana wiedząc, że zapowiada nam się długi dzień. Pogoda jak na zamówienie, piękny widok na fiord Vatnsfjörður i gorąca jajecznica – nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego śniadania urodzinowego i piękniejszych okoliczności przyrody niż te, które było dane mi doświadczyć tego dnia.


Dojazd z Flokalundur powinien nam zająć około 2 godziny, ale dla wypożyczonego samochodu 2WD droga okazała się być bardziej wymagająca niż zakładaliśmy i cała podróż troszkę nam się wydłużyła. Do tego piękne widoki skutecznie nam uniemożliwiły dojazd bez postojów i tak, jak to zwykle bywa, nasz plan dnia legł w gruzach. Ale kto by się przejmował kiedy ma się samochód zapakowany jedzeniem, dach nad głową w bagażniku a dzień trwa praktycznie 24h 🙂


Gdy w końcu dotarliśmy na miejsce naszym oczom ukazały się wspomniane klify i całe stada ptaków latających tam i z powrotem, oj działo się – wrzało jak w ulu. Już po niecałych 10 minutach spaceru natknęliśmy się na pierwszego maskonura wygrzewającego się na słońcu. A potem następnego i jeszcze jednego… Chętnie pozowały do zdjęć, zmieniając co chwila pozycje niczym prawdziwe gwiazdy. Jakby wiedziały, że to właśnie one ściągają w to miejsce setki a może nawet tysiące ciekawskich ludzkich oczu. Zazdrosne alki niepozostawały w tyle i równie ochoczo i wymyślnie walczyły o uwagę przyrodniczych reporterów. Można by tak godzinami leżeć na trawie i obserwować, a ornitologiem z zamiłowania raczej nie jestem 😉 Oj ciężko było odjeżdżać…


Látrabjarg postanowiliśmy przejechać niewielką pętlą przez zachodnie fiordy. Chcieliśmy zobaczyć znacznie więcej ale czas mocno nas ograniczał. Same fiordy prezentują się spektakularnie i bardzo malowniczo, kręte drogi, przepaście i majestatyczne wzniesienia zapierają dech w piersiach. 


Przed ostatecznym opuszczeniem zachodnich fiordów zatrzymaliśmy się na 15 minut na szybki relaks w gorącym źródełku, po czym wyruszyliśmy na północ. Oryginalny plan zakładał dojazd do Dalvík, skąd o 9 rano wypływa prom na wyspę Grímsey. Koniec końcem udało nam sie dojechać do Hvammstangi, gdzie postanowiliśmy zostać na noc. Było chłodno, jak zwykle o tej porze roku jasno ale ilość wrażeń z całego dnia i zmęczenie po jeździe samochodem zapewniły nam twardy i długi sen.





2 myśli w temacie “Látrabjarg – mym prezentem urodzinowym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: