Jak nie kupować auta w Ameryce

O tym jak kupić samochód w Stanach już napisaliśmy. Po
przeczytaniu naszego pierwszego wpisu, pewnie myślisz, że to bułka z masłem.
Ha, my też tak myśleliśmy. Pisałam, że bardzo dokładnie staraliśmy się
przygotować przed podróżą? No cóż… pomimo godzin spędzonych nad książkami,
blogami, forami, itp., nie uniknęliśmy błędów. Kosztownych błędów.
A więc, jak nie kupować auta w Ameryce?

  • Pierwsza i główna zasada, zawsze trzymaj się
    ustalonego wcześniej budżetu!

Przed samą podróżą stworzyłam specjalny plik w moim
ulubionym arkuszu kalkulacyjnym (tak, w tej rodzinie, to ja jestem księgową),
gdzie skrupulatnie zapisywałam nasze oszczędności, przewidywane wydatki i
wszelkie potwierdzone wpływy finansowe podczas całej podróży. Potem specjalne
formułki wyliczyły nam jaką kwotę możemy przeznaczyć na zakup auta i ile
zostanie nam na przetrwanie całej tej wyprawy. Do tego momentu wszystko wygląda
prosto, łatwo i przyjemnie, prawda? Stety, niestety Daniel znalazł samochód z
naczepą, który spełniał prawie wszystkie nasze wyobrażenia. Piszę prawie, bo
nie mieścił się w ustalonej wcześniej kwocie, jaką mogliśmy wydać. Oczywiście
przystąpiliśmy do negocjacji, ale finalnie zapłaciliśmy 34% więcej niż zakładał
nasz budżet. Szczęście w „nieszczęściu” (a może w naszej głupocie), że Lisa i
Ken, od których naszego kampera kupiliśmy, podarowali nam wiele dodatkowych rzeczy,
na które i tak musielibyśmy wydać pieniądze.


  • Jeżeli nie trzymałeś/-aś się zasady nr 1,
    przygotuj się na dalsze nieplanowane wydatki…

Po podpisaniu umowy kupna-sprzedaży, otrzymaniu 2 kompletów
kluczyków i zrobieniu sobie pamiątkowego zdjęcia, przyszła pora na
ubezpieczenie… No właśnie. W tej kwestii zupełnie nie byliśmy przygotowani.
Okazało się, że brak lokalnego prawa jazdy klasyfikuje nas w grupie kierowców o
zwiększonym ryzyku wypadkowości. A co za tym idzie, nie wszystkie firmy mogły
zaoferować nam ubezpieczenie lub składka ubezpieczeniowa była „odpowiednio”
wysoka by zabezpieczyć interesy ubezpieczyciela. Znasz to uczucie kiedy upadasz
na tyłek, czujesz silne uderzenie w kość ogonową i przez kilka sekund nie
możesz złapać oddechu? Ten brak oddechu właśnie poczuliśmy, po tym jak
usłyszeliśmy ile mamy zapłacić za ubezpieczenie naszych 4-rech kółek. Czas nam
się zatrzymał na dobrą minutę, patrzyliśmy na siebie i czuliśmy, jak nasze
podróżnicze skrzydła zostają odcięte tępym tasakiem. Do ubezpieczenia doszły
jeszcze koszty rejestracji pojazdu. Ta formalność również do najtańszych nie
należała, bo nie wystarczyło jedynie zapłacić 6.5% podatku. Do tego doszły
koszty za dowód rejestracyjny, tablicę (jedną!) i opłata manipulacyjna. Przynajmniej
nie musieliśmy rejestrować naczepy co pozwoliło nam ocalić resztę posiadanych
przez nas pieniędzy.


  • Patrz na ręce mechanikowi i nie załatwiaj
    niczego przez telefon.

Nasz idealny kamper niestety miał pewne usterki, które
myśleliśmy usunąć przed podróżą. Oczywiście naprawy nie były konieczne, więc
wszystko zależało od kosztów. Zostawiliśmy auto w warsztacie w piątek i
umówiliśmy się z mechanikami, że w poniedziałek dadzą nam znać co dokładnie
trzeba naprawić i ile to będzie kosztowało. Za samo sprawdzenie już
wiedzieliśmy, że musimy zapłacić $120. W poniedziałek rano dowiedzieliśmy się,
że musimy wymienić pompę do wody, uzupełnić olej w generatorze prądu i usunąć
drobny przeciek pod zlewem w naszej „kuchni”. Wstępnie rozmawialiśmy o kwocie
rzędu $200 ciągle zaznaczając, że mają nic nie ruszać dopóki nie zostanie
podana finalna kwota. Niestety po przyjechaniu do warsztatu powiedziano nam, że
wszystkie usterki zostały usunięte, a my mamy do zapłacenia $600! Powiedzieliśmy,
że nie zapłacimy. Że nie mamy nawet tylu pieniędzy i czekaliśmy na to co dalej.
Udało się obniżyć kwotę na fakturze o $150. Mały „sukces”, ale i tak cała
naprawa dała nam sporo po kieszeni.


  • Gdy się wali to po całości… a skąpy traci 2 razy!

Nasza rezerwa finansowa stopniała w oka mgnieniu. Trzeba
było złapać kilka oddechów, policzyć do 10.000… i poskładać myśli na nowo. Zrobiliśmy
nową kalkulację budżetu by upewnić się, że damy radę. Było na styk ale
wierzyliśmy, że gorzej być nie może. Och, jak my się myliliśmy. Po niecałej
godzinie od wyruszenia w trasę, z Sanford na południe Florydy, zablokowaliśmy
kompletnie zjazd z autostrady. Nasze wymarzone autko stanęło na środku drogi i nie
chciało za nic w świecie ruszyć. Na szczęście jechała za nami policja, która
szybko ogranęła całą sytuację. Ja z Erykiem wylądowałam w radiowozie, 2 policjantów
zepchnęło naszego kampera w krzaczory na poboczu i wezwali lawetę by odholować
nas do najbliższego mechanika. I tak wylądowaliśmy w Oviedo, zaledwie 18
kilometrów od miejsca naszego startu. Za holowanie zapłaciliśmy $75 wierząc, że
ubezpieczenie w Good Sam nam to zwróci. Ups, kolejna pomyłka… kupując pakiet
wybraliśmy opcję tylko na samochód, a że na pace mamy jeszcze kampera wujek
dobry Sam nie mógł udzielić nam pomocy, ani pokryć kosztów holowania. Oczywiście
na dalszą drogę musieliśmy dokupić ubezpieczenie naszej naczepy za kolejne $40.  Koniec końcem wylądowaliśmy w warsztacie mechanicznym
dla traktorów. Tam dowiedzieliśmy się, że padł nam alternator i za nowy
będziemy musieli zapłacić $300. Nie mając wielkiego wyboru, noc spędziliśmy
wśród ciężkich maszyn, smarów i olei. Na drugi dzień mieliśmy nowy alternator i
znów byliśmy gotowi do drogi. Ze strachem, pozbawieni energii i kolejnej sporej
sumy pieniędzy, ruszyliśmy ku przygodzie.


Jak widzisz początki mieliśmy trudne, a przed nami jeszcze
wiele do nauczenia. Po 3 tygodniach w drodze, nadal zdarza mi się wstrzymywać
oddech kiedy Daniel przekręca kluczyk w stacyjce i odetchnąć z ulgą kiedy słyszę,
że wszystko działa. 

3 myśli w temacie “Jak nie kupować auta w Ameryce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: