Droga przez mękę prosto do raju

Trochę pospaliśmy, dłużej niż zakładaliśmy, niestety pogoda co tu dużo pisać, nie zachęcała do wystawienia nawet czubka nosa z namiotu. Plany mieliśmy ambitne ale jak to zwykle bywa, my swoje a życie swoje. Do tej pory jechało nam się znakomicie, droga prosta praktycznie tylko dla nas, bo ruch w Islandii jest naprawdę bardzo mały. OgólnieCzytaj dalej „Droga przez mękę prosto do raju”

Już nie ma dzikich plaż?

Nasza pierwsza noc w namiocie nie obyła się bez małych katastrof. Do godziny 4.00 spaliśmy jak zabici, jednak chłód panujący na zewnątrz nie pozwolił nam dotrzymać do rana. Kilka warstw ubrań i bluza z merynosów nie wystarczyły by zapewnić nam komfort termiczny, a włożenie do śpiwora kubka z gorącą herbatą, choć skuteczne na chwilę, okazałoCzytaj dalej „Już nie ma dzikich plaż?”

W złotym kręgu

Niespieszne dni w Rejkiawiku upłynęły nam na odpoczynku, kosztowaniu islandzkich burgerów, rozmowach, planowaniu i przyglądaniu się otaczającej nas rzeczywistości. Mieliśmy czas by się zrelaksować i wyspać po tygodniach (ciężkiej) pracy. 3 dni to jednak za długo na to miasto i czwartego z kolei nie zamierzaliśmy spędzać na niczym.  Zaplanowaliśmy pobudkę o 6.00 rano by czymCzytaj dalej „W złotym kręgu”

Wodna kraina, Klan Tang i panorama z Victoria Peak

Czas umykał przez palce z każdym dniem wypełnionym po brzegi wszelkimi atrakcjami. 4 tygodnie minęły niewiadomo kiedy a uczucie niedosytu wciąż doskwierało. Przedostatni dzień naszego najdłuższego jak do tej pory urlopu spędziliśmy równie intensywnie jak większość poprzednich (poza słodkim lenistwem na Hainan). Znów chcąc uciec od zgiełku i gwaru Hong Kongu szukaliśmy odpowiedniego miejsca.  WybórCzytaj dalej „Wodna kraina, Klan Tang i panorama z Victoria Peak”

3… 2… 1… Start!

Kochani!  Nie będzie nas krótki czas.  Wyruszamy na podbój krainy Gunara i Baldura by sprawdzić czy Prince Polo rzeczywiście należy to islandzkich przysmaków. Bedziemy się mierzyć z surowością natury w czystej postaci i swoimi własnymi ograniczeniami.  Plan jest taki, że go nie ma 🙂 To znaczy jakiś tam zarys jest, ale stawiamy na spontaniczność iCzytaj dalej „3… 2… 1… Start!”

W wielkim korku do Cork

W Irlandii mieszkamy parę lat i już co nieco udało nam się zobaczyć poza Dublinem. Tak się do tej pory składało, że albo wyjeżdżaliśmy na północ, albo na zachód wyspy. Najbliższe okolice stolicy też są nam całkiem dobrze znane. Niejednokrotnie rozmawialiśmy o tym że musimy pojechać na południe i zobaczyć drugie największe miasto zielonej wyspy,Czytaj dalej „W wielkim korku do Cork”

Wielki Budda Tian Tan i wioska Tai O

Tego dnia postanowiliśmy wybrać się do wioski Ngong Ping położonej na wyspie Lantau, celem poobcowania z dziką naturą Hong Kongu i przy okazji zobaczenia Wielkiego Buddy. Do samej wioski, położonej 500 m n.p.m. można się dostać między innymi kolejką linową, z której rozpościera się widok na zatokę Tung Chung, lotnisko Hong Kongu, płaskowyż Ngong PingCzytaj dalej „Wielki Budda Tian Tan i wioska Tai O”

To był maj…

Majówka… też tak macie, że czekacie na nią całymi długimi, zimowymi miesiącami? To pierwszy wiosenny długi weekend (nie licząc Wielkanocy) kiedy to następuje wielkie pospolite ruszenie. Najczęściej uciekamy z miast w poszukiwaniu ciszy, spokoju i wytchnienia od codziennej bieganiny. Jedziemy na ryby, do lasu, na działkę… by rozpalić grillika – podobno to nasz ulubiony sportCzytaj dalej „To był maj…”

Chińskie pasteis de nata i hazardowe parasolki :)

Pogoda już z samego rana nie zapowiadała się kolorowo. Grafik był coraz bardziej napięty, prognozy na kolejne dni też nie napawały optymizmem. Ciepło, około 25 – 30 stopni ale pochmurnie i trochę deszczowo. Żaden dramat więc postanowiliśmy nie zmieniać planów i z samego rana udaliśmy się na prom, by w towarzystwie dławiących się i wymiotującychCzytaj dalej „Chińskie pasteis de nata i hazardowe parasolki :)”