Wszystko co dobre….

Powoli zataczaliśmy koło a nasza podróż dobiegała końca. Deszcz postanowił nam towarzyszyć do ostatniego dnia. Przed ostatecznym pożegnaniem z naszą srebną strzałą i pełnym zamknięciem islandzkiej pętli zatrzymaliśmy się jeszcze w kilku miejscach. Krýsuvík – Seltún, geotermalny teren podobny do Hverir ale znacznie mniejszy, gdzie energia wulkaniczna utworzyła gorące strumienie, buchające parą gejzery i pomalowała ziemię na przeróżneCzytaj dalej „Wszystko co dobre….”

Parno i ciemno

Dolina Reykjadalur to z pewnością jeden z najbardziej popularnych i prawdopodobnie najpiękniejszych terenów w okolicach miasta Hveragerði, słynącego z najdzikszych parujących ziem w całej Islandii. Szlak turystyczny wiedzie przez lekko górzysty teren, a gorące źródła i kolorowe pola, pełne aktywności geotermalnej niewatpliwie uatrakcyjniają całą wędrówkę. Po przejściu 3 kilometrów, wisienką na torcie jest gorąca rzeka,Czytaj dalej „Parno i ciemno”

Woda, woda i jeszcze raz woda…

Wichura i deszcz nie ustępowały przez całą noc. Nie mogliśmy spać, budziliśmy się co kilkadziesiąt minut i czekaliśmy z nadzieją, że przestanie. Rano strasznie ciężko było się zorganizować, złożyć mokry namiot i zapakować wszystkie graty do samochodu. Choć przestało w końcu padać i wiatr zelżał, dzień upłynął nam pod znakiem wody. Liczba zobaczonych wodospadów wyczerpałaCzytaj dalej „Woda, woda i jeszcze raz woda…”

Lodowcowa ekspedycja

Pobudka 7.00 rano, szybkie śniadanie, toaleta, namiot złożony i już jesteśmy gotowi na 4-godzinny trekking po lodowcu Svínafellsjökull. Przed wyprawą zostajemy wyposażeni w odpowiedni sprzęt: kaski, raki, czekany… jak na prawdziwą polarną ekspedycję. Pełni ekscytacji, po szybkim przeszkoleniu ruszamy z naszym przewodnikiem z Icelandic Mountain Guides, na ujarzmienie białego potwora.  Bylo Suuuper!!!!!!! Opcja, na którąCzytaj dalej „Lodowcowa ekspedycja”

Kamienie i lodowe rzeźby

Fiordy wschodnie potraktowaliśmy trochę po macoszemu. Pogoda nie dopisała, chmury były bardzo nisko i co jakiś czas siąpił drobny deszcz. Ogólnie buro i szaro, tak że nie chciało nam się wystawiać nosa z samochodu. Na przystanek w Stöðvarfjörður zdecydowaliśmy się ze względu na kolekcję kamieni i minerałów niejakiej Petry. Kobieta najwyraźniej od najmłodszych lat pasjonowałaCzytaj dalej „Kamienie i lodowe rzeźby”

Jak u Hitchcock’a

Jadąc na Islandię marzyło mi się przekroczenie koła podbiegunowego. Tak się złożyło, że nasz przyjazd do Dalvíku nie pokrył się z rozkładem promów na wyspę Grímsey. Lot z Akureyri byłby dużą rozrzutnością (ok €60 na osobę w jedną stronę), więc postanowiliśmy pojechać do Raufarhöfn, skąd według Lonely Planet, była możliwość popłynięcia łodzią w Ocean Północnoatlantycki i przekroczenia magicznej granicy koła podbiegunowego. PoCzytaj dalej „Jak u Hitchcock’a”

Piekielne źródła

Víti, islandzkie piekło… powstałe w 1724 roku – jeden z wielu odpowietrzaczy centralnej Krafli. Ten krater o średnicy 320 metrów, wypełniony turkusowo-mleczną wodą, sąsiaduje z bliźniaczymi wrzącymi i bulgoczącymi jeziorkami, które przypominają o dawnej aktywności i destrukcyjnej erupcji Mývatnseldar („Mývatn fires”). Po serii eksplozji, trzęsień ziemi, ognia i płynącej lawy trwajacych 5 lat, pozostał oszałamiający widok iCzytaj dalej „Piekielne źródła”

Zwolniliśmy tempo

Tak to już bywa, że kiedy pracuje się na etacie i do dyspozycji ma się zaledwie 23 dni urlopu rocznie, na te upragnione 2 tygodnie wolnego czeka się z wielką niecierpliwością. Zamiast odpoczywać – pędzi się na złamanie karku, odhacza miejsca, które planowało się zobaczyć i nie odrywa aparatu od oka, a na koniec szybkoCzytaj dalej „Zwolniliśmy tempo”

Taaaka ryba…

Dzień pełen wrażeń podczas pobytu na Islandii to już żadna nowość. Wodospady, gejzery, cuda, dziwy nie z tej ziemii. I pytamy siebie, jak mamy upchać te wszystkie cudowności w 2-tygodniowe ramy i nie mieć niedosytu? Odpowiedź jest prosta – nie da się! Więc po jakimś czasie odpuszcza spięcie 4 liter i cieszymy się chwilą, ułamkiemCzytaj dalej „Taaaka ryba…”