Wesołych Świąt…

Lubicie Boże Narodzenie?  Ja uwielbiam… Tę krzątaninę, poruszenie, tłok w kuchni i zapachy z niej się wydobywające. Cały rok czekam na pierogi z kapustą i grzybami mojej Mamy, najlepsze na świecie. Ubóstwiam kupowanie prezentów najbliższym i czekanie z niecierpliwością na chwilę gdy je rozpakują. Nawet świąteczne porządki lubię. Tak się złożyło, że od dwóch latCzytaj dalej „Wesołych Świąt…”

Barka, rowery i pasta jajeczna

Amsterdam nigdy nie był na mojej liście miast do odwiedzenia, kojarzący się głównie z rowerami, dzielnicą czerwonych latarni i oczywiście coffee shopami – nie kusił. Zachęcona jednak przez Daniela zaplanowałam kolejny krótki wyjazd na weekend. I wiecie co? Nie dość,  że się nie rozczarowałam, to byłam po prostu zachwycona! Nocleg na barce okazał się być świetnym pomysłem, choć noce bywały klaustrofobiczne. Leżąc na łóżku, jedną nogą mogliśmy otworzyć drzwi od naszej kajuty, a drugą jednocześnie odkręcić kran nad umywalką. Do tego, co rano śniadanie i gorąca kawa na górnym pokładzie, z pięknym widokiem na port. Ciekawe doświadczenie,  szczególnie, że nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji spędzić nocy na żadnym  pływającym obiekcie.    SamCzytaj dalej „Barka, rowery i pasta jajeczna”

Koty, ślimaki i… Gaudi ;)

    Niektórzy z Was zapewne mają tak zwane ‚swoje miejsce na ziemi’, gdzie mieszkacie lub gdzie wyjeżdżacie bardziej bądź mniej regularnie. Dla nas jest to Hiszpania, odwiedzana przynajmniej raz w roku. Nie zawsze to samo miasto, nie zawsze ten sam region, gdyż chęć poznania i odkrywania jest niezwykle silna i ekscytująca. Tym razem postanowiliśmy odwiedzić Barcelonę. Co prawdaCzytaj dalej „Koty, ślimaki i… Gaudi ;)”

Kury z curry i kadzidła

Gdzieś wyczytałam, że każde danie w Indiach smakuje tak samo… jak curry. Niezależnie od tego czy jest to kurczak, jagnięcina czy może ser z warzywami, do wszystkiego dodawane jest curry. Dla nas smakowanie lokalnych smakołyków podczas podróży jest niezmiernie istotne, tak więc nie mogliśmy się doczekać by przekonać się jak to naprawdę jest z tąCzytaj dalej „Kury z curry i kadzidła”

Slalom z przeszkodami

Pokaż Mapa naszej podróży do Indii na większej mapie Będąc w Indiach przejechaliśmy prawie 1300km… jak na tak wielki kraj niby niewiele, a jednak! Jazda po indyjskich drogach to iście ekstremalna przeprawa dla przeciętnego Europeyjczyka (nawet jeżeli sam nie prowadzi samochodu). Ciężarówki, samochody osobowe, skutery, tuc tuc’i, riksze rowerowe, piesi, krowy, słonie, wielbłądy, psy, świnie,Czytaj dalej „Slalom z przeszkodami”

Pustynny Jaipur

Stolica Rajastanu, Jaipur to nasz ostatni przystanek w podróży. Po drodze zatrzymaliśmy sie w Fatehpur Sikri (architektoniczne pozostałości po stolicy Wielkich Mogołów). Jaipur nazywany jest ‚różowym miastem’ z powodu wapiennych tynków, które raczej w kolorze przypominają kolor pomarańczowy, a nie różowy. Jednolitą terakotową barwę można spotkać tylko w starej części miasta, do której wjeżdża się przezCzytaj dalej „Pustynny Jaipur”

Wielki Taj

Do Agry dojechaliśmy wczesnym popołudniem. Zaraz po lunchu udaliśmy się do Agra Fort, z którego rozpościera się przepiękny widok na Taj Mahal.    Jak to Karl Pilkington, z An Idiot Abroad w odcinku o Indiach, określił Taj Mahal to diament osadzony w środku śmietnika (jakoś tak mniej więcej). Okolica jednego z cudów świata to pomieszanieCzytaj dalej „Wielki Taj”

Mussoorie – Hello Sir! How are you?

Droga do Mussoorie to niekończące się serpentyny dróg, ciągnące się przez Himalaje Małe. Przejechanie 75 km zajęło nam przeszło 3 godziny. Uttarakhand to Indie bardziej nowoczesne, zamożniejsze, z pięknymi willami i nowoczesnymi osiedlami. Po drodze zatrzymaliśmy się przy czerwonej świątyni Shiwy, w której to zakupiliśmy kadzidła i lampkę oliwną. Następny przystanek mieliśmy nad małym jeziorkiemCzytaj dalej „Mussoorie – Hello Sir! How are you?”

Coś dla ducha

Rishikesh jest całkowicie inny niż Haridwar, pełny turystów z Europy, Ameryki Północnej, ogólnie rzecz ujmując: białych twarzy. Tak jak w Haridwarze stanowiliśmy atrakcję turystyczną, tak w Rishikeshu niewiele osób zwracało na nas uwagę. Miasto zyskało swą sławę w latach 60tych dzięki The Beatles, którzy przybyli tu w celu spotkania się z joginem Maharishi. Obecnie pełneCzytaj dalej „Coś dla ducha”

Haridwar, miasto świętej rzeki

Wczoraj o godzinie 7-ej rano wyjechaliśmy z Delhi do Haridwaru. Do pokonania mieliśmy 208 kilometrów, co zajęło nam 6 godzin. Podróż była inna niż wszystkie, które dotychczas było nam dane przebyć. Wśród ogłuszającego i nieustannego dźwięku klaksonów, ogromu przystrojonych ciężarówek, motocyklistów, rowerzystów i pieszych nasz kierowca uskuteczniał istny slalom wymijając każdą napotkaną przeszkodę (czyt. innychCzytaj dalej „Haridwar, miasto świętej rzeki”